Bitwa pod Maciejowicami 10 pażdziernika 1794 r.

Na początku września 1794 roku Warszawa znajdowała się pod oblężeniem. Wojska koronne pod bezpośrednim dowództwem Najwyższego Naczelnika Tadeusza Kościuszki, musiały zmagać się jednocześnie z połączonymi siłami wojsk Imperium Rosyjskiego oraz Królestwa Prus. Jednak dzięki rozpoczętemu w końcówce sierpnia powstaniu w Wielkopolsce, ok. 30 tysięczna armia pruska pod dowództwem Fryderyka Wilhelma II musiała odstąpić od oblężenia. Sukces był jednak połowiczny, gdyż wróg nie został rozbity, a jedynie zmuszony do odwrotu. Jednocześnie do Wielkopolski został wysłany korpus pod dowództwem gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, który miał wesprzeć powstańców w celu wiązania sił pruskich.

Pod Warszawą nadal pozostawał 20 tysięczny rosyjski korpus pod dowództwem Iwana Fersena, zajmując stanowiska między Rakowem, a Służewem i Wilanowem. Poważne zagrożenie stanowił również korpus pod dowództwem gen. Aleksandra Suworowa liczący 12,5 tys. żołnierzy, który kierował się w stronę Brześcia. Kościuszko zdając sobie sprawę ze znaczenia miasta, wysłał przeciwko Suworowowi, dywizję pod dowództwem gen. Karola Sierakowskiego. Niestety pomimo późniejszego wsparcia dywizji przez posiłki dowodzone przez gen. Karola Kniaziewicza, wojska polskie zostały pobite 17.09 pod Krupczycami, a dwa dni później na Grobli Terespolskiej.

 

Pomimo tego sukcesu droga na Warszawę dla wojsk rosyjskich nie stała jeszcze otworem. Szybkie decyzje podjęte przez Naczelnika pozwoliły na zatrzymanie Suworowa w rejonie Brześcia. Podjęto natychmiastowe działania w celu odtworzenia dywizji Sierakowskiego, jednocześnie wojska litewskie pod dowództwem gen. Stanisława Mokronowskiego osłaniały linię Niemna przed ks. Nikołajem Repninem – naczelnym dowódcą wojsk rosyjskich na Litwie, wiążąc jednocześnie Suworowa.

Od początku września trwał również odwrót korpusu gen. Iwana Fersena spod Warszawy. Podejmował on próby przedostania się na prawy brzeg Wisły. W celu udaremnienia przeprawy wojsk rosyjskich Kościuszko nakazał gen. Adamowi Ponińskiemu wzmocnienie obrony środkowej Wisły. Naczelnik zdawał sobie sprawę, że intencją Rosjan jest połączenie korpusów Feresna i Suworowa.

 

Gen. Fersen podjął pierwszą próbę przeprawy 9 września pod Górą Kalwarią, jednak bez powodzenia. Ponowił ją 14 września w rejonie Magnuszewa, tutaj jednak próby zostały udaremnione przez oddziały Ponińskiego. W celu zmylenia polskiego generała co do swoich zamiarów, Fersen wysłał część podległych sobie oddziałów w stronę Puław, a sam rozpoczął przygotowania do przeprawy w okolicach Tyrzyna pod Maciejowicami. Miejsce zdawało się być dogodne ze względu na mielizny oraz niski poziom wody.

 

Działania Rosjan zostały rozpoznane przez zwiad gen. Ponińskiego, dlatego przygotowano pozycje obronne mające udaremnić desant. 4 października rozpoczęła się przeprawa rosyjskiego korpusu. Dzięki przewadze ogniowej w postaci artylerii Rosjanom udało się osiągnąć zakładany cel. Oddziały polskie wycofały się w stronę Kocka w celu połączenia się z oddziałem gen. Sierakowskiego. Wieści o forsowaniu Wisły szybko dotarły do Kościuszki, który niezwłocznie podjął decyzję o uderzeniu na wojska Fersena. To zadanie miały wykonać połączone dywizje Sierakowskiego oraz Ponińskiego wzmocnione przez posiłki z Warszawy i znad Narwi, nad którymi bezpośrednie dowództwo miał przejąć sam Naczelnik.

Poważnym utrudnieniem dla koncentracji wojsk polskich było zajęcie Lublina przez wojska austriackie 3 października. Pomimo to oddziały gen. Adama Ponińskiego dotychczas osłaniające przeprawę przez Wieprz miały udać się pod Maciejowice.

 

Między 7-9 października trwała koncentracja wojsk polskich w rejonie Korytnicy. Rankiem 9 października siły polskie wymaszerowały w stronę Maciejowic. Kościuszko pozostawał w ciągłym kontakcie z gen. Ponińskim, któremu rozkazał pośpieszny marsz w celu połączenia sił. Jednocześnie poinformował gen. Mokronowskiego o zamiarze uderzenie na Feresna i rozkazał mu, aby cały czas monitorował ruchy korpusu Suworowa. W tym samym czasie do Kościuszki dotarły pomyślne informacje od gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, że ten 6 października zdobył Bydgoszcz.

Wojska polskie przygotowały pozycje obronne na wzniesieniu między zamkiem maciejowskim a wsią Oronne. Teren miał duże walory obronne, ze względu na liczne mokradła okalające wzniesienie oraz duży stopień zalesienia zwłaszcza od strony południowej gdzie znajdował się Duży Las.

 

Rozkład sił niestety był niekorzystny dla strony polskiej. Pomimo strat zadanych Rosjanom w toku kampanii, ci nadal dysponowali 12 tysiącami żołnierzy oraz 55 działami, jednak w praktyce do walki było zdatnych ok. 10 tysięcy żołnierzy. Strona polska dysponowała siłami w wysokości 6 300 żołnierzy oraz 24 działami. Poszczególne oddziały prezentowały różny stopień przydatności bojowej. Do czołówki polskich formacji należał 10 Regiment Pieszy Ordynacji Rydzyńskiej (znany jako Regiment Działyńczyków), 5 Pułk Lekkiej Jazdy oraz Pińska Brygada Kawalerii Narodowej. Nieco niższe walory prezentował 5 Regiment Fizylierów Artylerii Koronnej, co było spowodowane wcześniejszą katastrofą na Grobli Terespolskiej.

 

Bitwa rozegrała się 10 października. Gen. Fersen rozkazał wymarsz swoich wojsk jeszcze pod osłoną nocy, czego Naczelnik Kościuszko nie przewidział. Już o godzinie 7 rano wojska rosyjskie uderzyły na polskie pozycje. Na początku doszło do starcia kawalerii obu stron, jednak Rosjanie zostali odparci. W trakcie bitwy wyraźnie była odczuwalna przewaga Rosjan w ilości posiadanych armat. W pewnym momencie bitwy wszystkie oddziały polskiej piechoty zostały związane walką, w momencie, kiedy Fersen dysponował jeszcze odwodami. Wykorzystując ten atut postanowił rozpocząć manewr oskrzydlania polskich pozycji od zachodu. Pomimo zaciętego oporu ze strony polskich obrońców, Rosjanom udało się wedrzeć na skarpę, po czym przystąpili do szturmu na zamek Maciejowski, który po zaciekłej walce został zdobyty. Doprowadziło to do paniki na prawym skrzydle wojsk polskich. W tym czasie Kościuszko przebywał na lewym skrzydle, jednak widząc co się dzieje próbował się przebić na prawe skrzydło, aby uporządkować sytuację. Kiedy zdawało się, że sytuacja została opanowana, od tyłu zaatakowała kawaleria rosyjska. Na lewym skrzydle nadal trwała wymiana ognia. Bitwa przyjęła obrót bardzo niekorzystny dla wojsk polskich. Kościuszko podjął próbę utworzenia formacji czworoboku, jednak manewr się nie powiódł. W istotnym momencie bitwy zawiodła również kawaleria dowodzona przez gen. Michała Kamieńskiego. Posiłkowe wojska gen. Ponińskiego nadciągnęły w momencie, kiedy bitwa była już przegrana.

 

Naczelnik Kościuszko wraz z oddziałem kawalerii próbował wycofać się z pola walki. W pobliżu Krępy drogę odcięła mu rosyjska jazda, która dopadła uciekających Polaków. Według niektórych przekazów Naczelnik miał wówczas zawołać „Finis Poloniae!”, (łac. „Koniec Polski”). Kozacy zaatakowali polskich jeźdźców, zadając im ciężkie straty. Sam Kościuszko został raniony pikami, a następnie, gdy leżał już na ziemi miał otrzymać cios pałaszem w głowę.

Straty po stronie polskiej wynosiły 4 tysiące zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Rosjanie mieli stracić ok. 2300 żołnierzy. Klęska pod Maciejowicami oraz dostanie się do niewoli Naczelnika całego zrywu poskutkowało całkowitym upadkiem ducha wśród innych oddziałów powstańczych. Rosjanie pod wpływem wygranej bitwy zdecydowali się na zmianę dotychczasowej koncepcji. Zamiast czekać do wiosny, od razu skierowali się na Warszawę, która została zdobyta 4 listopada. 16 listopada 1794 pod Radoszycami nastąpiło ostateczne rozwiązanie oddziałów powstańczych przez nowo powołanego naczelnika Tomasza Wawrzeckiego i kapitulacja przed gen. Fiodorem Denisowem.

 

 

Tekst opracował Piotr Kolanek

Na podstawie książki „Bitwa pod Maciejowicami”, aut. prof. dr hab. Tadeusza Rawskiego

Obraz - Kościuszko wzięty do niewoli w bitwie pod Maciejowicami, J.B. Plersch, 2 poł. XVIII w.
Rysunek - "Plan bitwy pod Maciejowicami. R.1794", J. Hussarzewski, 1794
Karabin skałkowy dragonów pruskich, 2 poł. XVIII wiek

Udostępnij:

Facebook