W 1626 roku wybuchła wojna polsko-szwedzka. Król szwedzki Gustaw Adolf chciał zdobyć kontrolę nad lukratywnym handlem zbożowym. Na wiosnę Szwedzi wylądowali w Prusach. Zdobyli szereg miast, a ich głównym celem był Gdańsk. Na przedpolach świeżo zajętego Gniewu podjęła ich jednak polska armia pod osobistym przywództwem króla Zygmunta III.
Liczbowo siły były wyrównane. Polacy mieli przewagę w kawalerii, choć w większości były to świeże i niedoświadczone chorągwie prywatne. Większość najlepszej, kwarcianej husarii została na Podolu i Ukrainie w celu obrony przed spodziewanym najazdem tatarskim. Również zdolny hetman Stanisław Koniecpolski był na drugim, nomen omen, końcu Polski. Szwedzi choć ze słabszą kawalerią dysponowali dużo większą siłą ognia.
Pierwsze starcia 22 września przebiegły pomyślnie dla strony polskiej. Próbujący się przedrzeć Szwedzi zostali odepchnięci za swoje umocnienia. Polacy nie byli w stanie ich stamtąd wypędzić. 29 września, walki rozgorzały na nowo. Tym razem Zygmunt III zaatakował większymi siłami, jednak dobrze umocnieni Szwedzi znowu wytrzymali atak. 1 października to Gustaw Adolf przejął inicjatywę. Jego piechota zdobyła jeden z szańców, a próbująca go odzyskać husaria musiała szarżować po grząskim, piaszczystym terenie oraz w dół stromej skarpy. Tam dostała się pod ciężki ogień i wycofała się w dużym nieładzie.
Była to jedna z pierwszych porażek husarii w bitwie polowej. Batalia ta pokazała, że Szwedzi wyciągnęli wnioski i nie dadzą się tak łatwo pokonać, jak ćwierć wieku wcześniej pod Kircholmem. W jej wyniku odblokowali oni Gniew, ale mieli za mało kawalerii i nie byli w stanie rozbić uchodzącej armii polskiej. Nie zdobyli też Gdańska. Strona polska również nie była usatysfakcjonowana wynikiem zmagań. Nie dość, że nie udało się zniszczyć wrogiej armii, to nie zdołano także wyprzeć Szwedów z Prus, gdzie trzymając w swym ręku ważne ośrodki handlu bałtyckiego i pobierając cła uszczuplała kluczowe dla polskiego budżetu dochody z handlu zbożowego. W kolejnym roku dowództwo nad siłami polskimi przejął hetman Koniecpolski i walki prowadzono ze zmiennym szczęściem na nowo. Podpisany w 1629 roku rozejm był niekorzystny dla wyczerpanej Rzeczypospolitej, a Gustawowi Adolfowi pozwolił zaangażować się w wojnę na terenie Rzeszy. Przejęta przez niego od Polaków taktyka szarży kawaleryjskiej na broń białą, niedoceniana od wielu dziesięcioleci w zachodniej Europie, okazała się bardzo skuteczna. Zyskała nawet, mylną z perspektywy polskiej, nazwę „wojowania po szwedzku”.
Jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że Gustaw Adolf wstąpił na tron dzień po jednym z najbardziej wzniosłych momentów w historii Rzeczpospolitej – hołdzie cara rosyjskiego Wasyla Szujskiego złożonemu królowi Zygmuntowi III. Wtedy jeszcze zapewne nikt nie spodziewał się, że nowy szwedzki król stanie się jednym z najlepszych wojskowych swojej epoki. Niestety dla Polaków gwiazda „lwa północy” rozbłysła również pod Gniewem w 1626 roku.



