24 września 1621 roku w obozie wojsk Rzeczypospolitej pod Chocimiem zmarł Jan Karol Chodkiewicz – jeden z najwybitniejszych dowódców wojskowych w dziejach Polski i Litwy. Odszedł w chwili, gdy dowodzona przez niego armia od ponad trzech tygodni stawiała opór potężnym siłom imperium osmańskiego. Śmierć hetmana była tragicznym zwieńczeniem jego ostatniej zwycięskiej kampanii, w której sam do ostatnich dni dzielił los swoich żołnierzy.
Kampania chocimska była następstwem podjętej w 1620 r. tragicznej wyprawy do Mołdawii, klęski pod Cecorą i śmierci hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego. Rok później sułtan Osman II podjął wielką wyprawę przeciw Rzeczypospolitej. Pod Chocimiem zgromadzono silne wojska koronne i litewskie oraz liczne oddziały kozackie dowodzone przez Piotra Konaszewicza Sahajdacznego. Dowódcy Rzeczypospolitej postanowili wykorzystać dogodny teren nad Dniestrem i oprzeć obronę na rozległym, ufortyfikowanym obozie.
Chodkiewicz początkowo parł do bitwy walnej ale rada wojenna odwiodła go od tego zamiaru. Kalkulowano ryzyko w tym brano pod uwagę status przebywającego w obozie królewicza Władysława Wazy, który w przypadku niepowodzenia czy to w niewoli czy też martwy stałby się ważną polityczną kartą przetargową. Wszyscy zdali sobie sprawę, że wobec przewagi liczebnej Osmanów nie należy szukać rozstrzygnięcia w otwartym polu. Dlatego przygotowano obronę w oparciu o sieć fortyfikacji polowych otaczających obozy wojsk hetmańskich i kozackich opartych o Dniestr i skomunikowanych z twierdzą Chocim. Umocnienia, wykorzystujące naturalne warunki terenu, miały umożliwić mniej licznym wojskom Rzeczypospolitej powstrzymanie potężnej armii sułtana. W efekcie powstała przemyślana linia wałów, dogodnych do prowadzenia ostrzału artyleryjskiego i muszkietowego z możliwością wykonywania gwałtownych kontrataków jazdy.
2 września pod Chocim dotarły pierwsze oddziały armii osmańskiej. Niemal natychmiast rozpoczęły się walki. Turcy zaatakowali przede wszystkim pozycje kozackie, próbując wedrzeć się do obozu i rozerwać ich tabor. Szturmy zostały odparte. Dla Osmanów był to pierwszy sygnał, że zdobycie chocimskich umocnień nie będzie łatwe.
Kolejne dni przyniosły następne ataki. 4 września Turcy ponowili próbę przełamania pozycji obrońców. Kozacy odpowiedzieli kontratakami, w czasie których zdobyli kilka tureckich armat i dotarli w pobliże nieprzyjacielskiego obozu.
Najbardziej dramatyczny moment pierwszej fazy bitwy nastąpił 7 września. Wojska osmańskie przeprowadziły potężny szturm na obóz Rzeczypospolitej i zdołały wedrzeć się na część polskich umocnień. Sytuacja stała się niezwykle groźna. Wówczas Chodkiewicz zdecydował się na kontratak. Na czele jazdy rzucił do walki odwód, w którym znalazły się chorągwie husarskie. Uderzenie jazdy przełamało tureckie natarcie. Napastnicy zostali wyparci z umocnień, a polska kawaleria ruszyła za nimi w pościg. Ten kontratak miał nie tylko znaczenie militarne – pokazał, że nawet w sytuacji przewagi przeciwnika obrońcy zachowują zdolność do aktywnej walki.
Po tym sukcesie Chodkiewicz postanowił sprowokować Osmana II do walnej bitwy w otwartym polu. W tym celu wyprowadził całe swoje wojsko przed fortyfikacje, ale Turcy uchylili się od starcia.
Po niepowodzeniach pierwszych szturmów wojsko sułtańskie zmieniło sposób działania. Zamiast kolejnych frontalnych ataków zaczęli coraz bardziej opierać działania na artylerii, blokadzie obozu i powolnym wyniszczaniu obrońców.
Wrzesień przyniósł więc wojnę na wyczerpanie. Niemal każdego dnia dochodziło do walk o umocnienia, wypadów i ostrzału. Turcy starali się niszczyć polskie stanowiska i odcinać drogę zaopatrzenia, natomiast obrońcy organizowali wypady przeciwko ich pozycjom i taborom zaopatrzeniowym. W warunkach oblężenia coraz większym problemem stawał się nie tylko ostrzał artyleryjski, lecz także głód, choroby oraz brak paszy. Padały konie, rosła liczba chorych, a zapasy żywności i amunicji systematycznie się kurczyły. Podobne problemy dotykały również armię osmańską.
W tych dramatycznych warunkach szczególną rolę odgrywał sam Chodkiewicz. Mimo ciężkiego stanu zdrowia pozostawał faktycznym symbolem oporu. Jeszcze na początku września osobiście uczestniczył w działaniach bojowych i kierował obroną. 24 września hetman zmarł, pozostawiając dowództwo regimentarzowi Stanisławowi Lubomirskiemu. Śmierć Chodkiewicza nie oznaczała jednak końca walki. Dowództwo kontynuowało przyjętą wcześniej strategię obrony obozu i liczyło na zmęczenie przeciwnika.
Tymczasem wojska sułtana również znajdowały się w coraz trudniejszym położeniu. Wielka armia osmańska nie była w stanie przełamać systemu chocimskich umocnień. Kolejne szturmy kosztowały ją wielu ludzi, a wraz z nadejściem jesieni pogarszały się warunki zaopatrzenia oraz pogoda. W obozach obu stron narastały głód i choroby. O wyniku kampanii coraz bardziej decydowała więc nie możliwość wykonania jednego potężnego uderzenia, lecz to, która armia dłużej wytrzyma oblężenie.
Ostatnie dni były szczególnie dramatyczne. Po ostatnim szturmie tureckim, według przekazów w obozie obrońców miała zostać jedna beczka prochu. Ostatecznie obie strony były tak wyczerpana że przystąpiono do rozmów pokojowych.
9 października 1621 r. zawarto układ, kończący działania wojenne.
Chocim nie był efektownym zwycięstwem odniesionym w ciągu jednego dnia. Był tryumfem wytrzymałości i uporczywej obrony. Przez ponad miesiąc wojska Rzeczypospolitej i Kozacy zaporoscy, wykorzystując umocnienia, artylerię, piechotę oraz kontrataki jazdy, powstrzymali potężną armię osmańską. Obrona Chocimia zatrzymała ofensywę sułtana Osmana II i sprawiła, że jego wojska nie zdołały wkroczyć w głąb Rzeczypospolitej.
Bitwa pod Chocimiem stała się jednym z najważniejszych starć wojny polsko-tureckiej 1620–1621. Jej symbolem pozostał Jan Karol Chodkiewicz – hetman, który dowodził obroną niemal do swojej śmierci.
Ciało zmarłego hetmana po obronie obozu pod Chocimiem złożono w Kamieńcu Podolskim. Pogrzeb odbył się w Ostrogu. W 1722 roku trumnę przeniesiono do nowego kościoła jezuitów w Ostrogu.
Do 1939 roku imię hetmana nosił 26 Pułk Ułanów Wielkopolskich w Baranowiczach, a w latach 1994–2000 14 Brygada Pancerna Ziemi Przemyskiej w Przemyślu.
Tekst: Artur Matulaniec
Redakcja i konsultacja merytoryczna: Tomasz Szumański, Łukasz Jędrzejczak



