4 września 1939 roku. Stefan Karaszewski i 85. Pułk Strzelców Wileńskich

4 września 1939 r., w czwartym dniu niemieckiej agresji na Polskę, po przełamaniu polskiej obrony w bitwie granicznej, niemiecki XVI Korpus Pancerny Wehrmachtu, obejmujący 1. i 4. Dywizję Pancerną, kierował się na Tomaszów Mazowiecki. Na strategicznej mapie Polski we wrześniu 1939 r. był to jeden z najwrażliwszych punktów polskiej obrony, ponieważ Armia „Prusy”, która miała stanowić odwód oraz wypełniać lukę między Armią „Łódź” a Armią „Kraków”, zaczęła być formowana dopiero pod koniec sierpnia. W chwili wybuchu wojny część jednostek wchodzących w jej skład nadal znajdowała się w trakcie mobilizacji lub przemieszczania. Zgodnie z planami naczelnego wodza, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, Armia „Prusy” miała być gotowa do wykonania kontruderzenia w odpowiedzi na niemiecki atak, który według przewidywań strony polskiej miał wejść klinem między Armię „Łódź” a Armię „Kraków”. Z powodu wspomnianych problemów plan ten nie został zrealizowany. Dlatego pod Piotrkowem Trybunalskim część jednostek mających wejść w skład Armii „Prusy” musiała przygotować się na przyjęcie potężnego uderzenia niemieckich 1. i 4. Dywizji Pancernej.

 

Jedną z tych jednostek była 19. Dywizja Piechoty (19. DP), dowodzona przez gen. bryg. Józefa Kwaciszewskiego. Mimo wyczerpania długim marszem – dochodziło do częstych przypadków odparzeń stóp oraz odwodnienia – polscy żołnierze okopali się, przygotowując do obrony. Wchodzący w skład 19. DP 85. Pułk Strzelców Wileńskich (85. pp), pod dowództwem ppłk. Jana Kruk-Śmigla, obsadził pozycje w lasach pod Moszczenicą. Kiedy 4 września zbliżyła się tam linia frontu, pułk został zagrożony okrążeniem. Strzelcy Wileńscy otrzymali rozkaz obrony zachodniej rubieży lasu – i właśnie tam pełnił służbę kapral Stefan Karaszewski, bohater II batalionu 85. pp, którego czyny do dziś obrosły legendą.

 

Stefan Karaszewski urodził się 14 kwietnia 1915 r. w Harbinie w Mandżurii, w północno-wschodnich Chinach. Jego ojciec, Stanisław, po zakończeniu służby w armii carskiej zatrudnił się na kolei transsyberyjskiej i założył rodzinę, osiedlając się ponad 7 tysięcy kilometrów od rodzinnego Tomaszowa Mazowieckiego. Do kraju powrócił dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Młody Stefan po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął pracę w fabryce włókienniczej, aby zdobyć środki do życia. Jego prawdziwą pasją była jednak wojskowość. Był mocno zaangażowany w działalność Związku Strzeleckiego „Strzelec”: regularnie brał udział w szkoleniach i kursach przysposobienia wojskowego, które ostatecznie ukończył w Brzezinach.

 

Służbę wojskową rozpoczął w 1939 r. w 85. Pułku Strzelców Wileńskich w Nowej Wilejce, obecnie dzielnicy Wilna, a do 1957 r. odrębnym mieście. Trafił do II kompanii szkolnej karabinów maszynowych. Służba w tej jednostce wymagała od żołnierzy sprawności technicznej, opanowania oraz wysokiego poziomu dyscypliny. Przydział Stefana Karaszewskiego do jednostki stacjonującej tak daleko od miejsca zamieszkania wynikał bezpośrednio ze specyfiki systemu poborowego i polityki narodowościowej Wojska Polskiego w okresie II Rzeczypospolitej. Władze II RP stosowały zasadę, według której jednostki stacjonujące na Kresach Wschodnich, ze względu na wysoki odsetek mniejszości narodowych w tamtych rejonach, nie mogły składać się wyłącznie z lokalnych poborowych. Aby zapewnić lojalność i wysoką wartość bojową pułków na wypadek konfliktu, szczególnie z ZSRR, do garnizonów kresowych kierowano poborowych narodowości polskiej z centralnych i zachodnich województw kraju. Tomaszów Mazowiecki leżał w centralnej Polsce, co sprawiło, że Karaszewski był odpowiednim kandydatem do wzmocnienia wileńskiej jednostki.

 

Rok 1939 przyniósł Stefanowi Karaszewskiemu także osobistą tragedię. W czerwcu zmarła jego ukochana córka, . Podczas jej pogrzebu, zapytany o możliwość wybuchu wojny z Niemcami, miał wypowiedzieć słowa, które w świetle późniejszych wydarzeń nabrały szczególnego znaczenia: „Żywy się w ich ręce nie oddam”. Wypowiedź ta, osadzona w chwili rodzinnego dramatu, świadczyła nie tylko o jego przywiązaniu do służby i ojczyzny, lecz także o świadomości nadciągającego zagrożenia oraz determinacji, która wkrótce miała zostać wystawiona na próbę.

 

Zaledwie kilka tygodni później losy Karaszewskiego potoczyły się już w rytmie wojennych przygotowań. 10 września 1939 r. miał zakończyć służbę i przejść do rezerwy, jego matka, Anna, przesłała mu nawet z Tomaszowa Mazowieckiego pieniądze na podróż powrotną. Plany te przekreśliła jednak mobilizacja. Między 24 a 26 sierpnia młody kapral został zmobilizowany, a następnie przetransportowany koleją do Łowicza. Stamtąd, wraz ze swoją jednostką, marszem pieszym dotarł do Piotrkowa Trybunalskiego.

 

W trakcie bitwy pod Piotrkowem Trybunalskim, nad ranem 5 września 1939 r., Niemcy wprowadzili do walki kolumny czołgów, które ruszyły szosą Piotrków-Łódź. Około południa część niemieckiej 1. Dywizji Pancernej, licząca około 40 czołgów wspartych piechotą zmotoryzowaną, przeprowadziła manewr oskrzydlający od północy i obeszła obrońców od zachodu. W tym krytycznym momencie interwencja dowódcy 5. kompanii, por. Antoniego Pstrockiego, przywróciła wyjściową linię obrony, a Niemcy wycofali się. Następnie obeszli jednak polskie linie obronne od zachodu, kierując się na Moszczenicę z zamiarem przekroczenia linii kolejowej Piotrków Trybunalski–Koluszki w miejscowości Kosów.

 

Z rozkazu dowódcy 1. baonu, mjr. Stanisława Chudyby, przejazd kolejowy został zaminowany, aby zapewnić osłonę siedmioosobowemu patrolowi z 1. kompanii CKM. Po walce stoczonej na przedpolu grupa otrzymała polecenie wycofania się, ale ranny Stefan Karaszewski, nie mając dość sił na szybki marsz, a tym bardziej na ucieczkę, postanowił zostać i opóźnić natarcie wroga. Naoczny świadek tamtych wydarzeń, Roman Ciszewski, przekazał, że 5 września 1939 r. około godziny 13.00 szedł razem ze Stefanem w stronę przejazdu pod Kosowem i zauważył, iż kapral miał obandażowaną rękę, a za pasem zatknięte granaty z trzonkiem. Stefan, uzbrojony również w karabin, poszedł na stanowisko, gdzie miał przygotowaną żelazną skrzynię z granatami. Zajął pozycję w okopie na zachód od linii kolejowej, z którego rzucał granatami oraz butelkami z benzyną w kierunku niemieckich pojazdów, częściowo unieruchomionych już przez miny. Plutonowy Kazimierz Hejduk, służący razem ze Stefanem w II batalionie, zeznał: „Widziałem Stefana Karaszewskiego, jak stał przy swoim stanowisku ckm kilkanaście metrów od toru kolejowego. CKM stał na stojakach, bowiem Stefan strzelał do atakujących nas czołgów niemieckich”.

 

Po blisko dwugodzinnej walce unieruchomionych lub zniszczonych zostało siedem niemieckich czołgów oraz motocykl, a straty Wehrmachtu miały wynieść jedenastu zabitych żołnierzy. Gdy Karaszewskiemu skończyła się amunicja, a dalsza obrona nie dawała już szans na ocalenie, odbezpieczył ostatni granat. Wybuch zadał mu śmiertelne obrażenia, a jego ciało zostało następnie zmiażdżone przez przejeżdżający niemiecki czołg. W ten sposób dramatycznie spełniły się słowa, które wypowiedział kilka miesięcy .

 

W tym czasie 85. pp, chcąc uniknąć okrążenia, wycofywał się lasami na wschód. Samotna walka Karaszewskiego nie mogła już odwrócić losów bitwy ani zapobiec zajęciu Piotrkowa Trybunalskiego przez Niemców 6 września 1939 r., opóźniła jednak natarcie przeciwnika i dała pułkowi cenny czas na oderwanie się od nieprzyjaciela. Choć 19. DP została rozbita, a resztki Armii „Prusy” wycofały się ku Wiśle, czyn Karaszewskiego miał zarówno wymiar praktyczny, jak i symboliczny.

 

Heroiczna walka Karaszewskiego oraz całego 85. Pułku Strzelców Wileńskich stała się jednym z symboli zaciętego polskiego oporu. Samotny, ranny żołnierz, nie mając szans na zwycięstwo, oddał życie, by spowolnić pochód wroga, tak aby jego pułk mógł się wycofać i kontynuować walkę. Tuż po bitwie bohaterskiego żołnierza pochowano w prowizorycznym grobie, po czym ekshumowano jego ciało. Przed ponownym pochówkiem na cmentarzu w Moszczenicy przy poległym książeczkę potwierdzającą jego awans na plutonowego.

 

Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego z 14 września 2010 r. w sprawie nadania orderów i odznaczeń Stefan Karaszewski został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

 

Źródła:

– Wojciech Markert, 85. Pułk Strzelców Wileńskich, Pruszków: Oficyna Wydawnicza „Ajaks”, 2003.

Wielka Księga Piechoty Polskiej 19181939, t. 19: 19. Dywizja Piechoty, praca zbiorowa.

Monitor Polski 2010, nr 90, poz. 1044.

 

 

Płat sztandaru 85 Pułku Strzelców Wileńskich
Granat zaczepny Z. z zapalnikiem wz
Odznaka 85. pułku strzelców wileńskich
Ciężki karabin maszynowy wz.30 (Browning) kal. 7.9mm, nr ser. 5589; na podstawie trójnożnej wz.34

Udostępnij:

Facebook