Konstytucja 3 maja będąca milowym krokiem w naprawie Rzeczpospolitej i przywracania Jej suwerenności – ustanowiona została w sytuacji, którą dzisiaj moglibyśmy nazwać „okienkiem możliwości”. Rosja uwikłana była w wojny ze Szwecją i Turcją, a sojusz z Prusami oddalał widmo izolacji międzynarodowej. Sytuacja geopolityczna zmieniała się jednak szybko. Kiedy w maju 1792 roku dowódca najsilniejszego korpusu polskiej armii, książę Józef Poniatowski, zbierał swoje wojsko na Ukrainie Rosjanie zdążyli zamknąć konflikty na innych frontach i wkraczali w granice Rzeczypospolitej – wybuchła wojna w obronie Konstytucji.
W polskim sztabie zwyciężyła koncepcja obrony w głębi terytorium dająca nadzieje na zebranie większych sił przed rozstrzygającym starciem. W tym celu zdecydowano wycofywać się z Ukrainy w kierunku Wisły, gdzie zbierano posiłki. Plan rosyjski z kolei zakładał okrążenie i zniszczenie jak największej liczby polskich sił zanim zdążą się wycofać na zachód. Trasy przemarszu obu armii przecięły się w pobliżu wsi Zieleńce na Wołyniu 18 czerwca 1792 roku.
Na początku starcia górą byli Rosjanie dowodzeni przez generała Herkulesa Morkowa. Ich atutem było doświadczenie żołnierzy, ponieważ polskie wojsko nie toczyło poważniejszych działań wojennych od kilkudziesięciu lat. W czasach, kiedy o zwycięstwie niejednokrotnie decydowała wytrzymałość psychiczna oddziałów walczących twarzą w twarz oraz w zwartej formacji przy użyciu karabinów czarnoprochowych i bagnetów, w ogniu salw artylerii polowej, nietrudno było zwątpić w zwycięstwo mniej doświadczonej armii. A jednak, kiedy na plac boju przybyły zaalarmowane polskie posiłki pod wodzą księcia Józefa Poniatowskiego, zdołano odeprzeć napór wroga i przejść do przeciwuderzenia. Wobec braku oczekiwanego wsparcia dla Rosjan pojawiła się nawet szansa rozbicia ich armii, ostatecznie jednak zdołali się wycofać. Na polu bitwy zostawili jednak wiele setek zabitych i rannych. Polskie straty były niższe.
Król Stanisław August napisał w liście do swojego bratanka, księcia Józefa Poniatowskiego: „Od czasów Jana III oto jest pierwsza wstępna [tj. toczona w polu bez większego przygotowania] bitwa, którą wygrali Polacy bez niczyjej pomocy”. Zwycięstwo pod Zieleńcami stało się okazją do wręczenia nowopowstałego orderu Virtuti Militari wybitego na polecenia króla Stanisława Augusta. Wśród pierwszych kawalerów orderu znaleźli się m.in.: książę Józef Poniatowski i Tadeusz Kościuszko.
Opis przebiegu bitwy
W nocy z 17 na 18 czerwca na rozkaz ks. J. Poniatowskiego do Zieleńca przemieścił się z Zasławia polski oddział dowodzony przez generałów Ludwika Trokina i Józefa Zajączka liczący 3 tys. / 1954 piechoty, 1039 kawalerii, 144 artylerii z szesnastoma armatami Korpus ks. Józefa Poniatowskiego przybył z Połonnego do Szepietówki i obozował w nocy z 17 na 18 czerwca.
Wstępne odgłosy potyczki pod Zieleńcami między korpusem Trokina i Zajączka, a Rosjanami gen. Morkowa spowodowały, że ks. Józef o godz. 6 rano wysłał pod Zieleńce dywizję gen. Wielhorskiego nakazując reszcie armii ciągnąć za sobą. Przybywszy na pole bitwy wojska zajęły pozycje bojowe. Siły polskie pod Zieleńcami liczyły 7871 piechoty w 13 batalionach, 6758 konnicy w 52 szwadronach, 728 artylerzystów (razem 15357 żołnierzy).
Dywizja rosyjska generała-majora Iraklija Mordwinowa: 6200 piechoty, 2800 regularnej kawalerii i 24 działa i brygada kozacka liczyła ok. 1500 ludzi; nocą z 17 na 18 czerwca ruszyła z Hrycowa do Zieleńca, gdzie dotarła nad ranem napotykając polskie pozycje gen. Zajączka i Trokina.
Bitwa pod Zieleńcami toczyła się zaciekle od 7 rano do 5 po południu. Uporczywe walki toczyła polska piechota i kawaleria wzmacniana intensywnym ogniem artylerii z obu stron. Zdobyto i spalono wieś Zieleńce zajętą przez Rosjan prowadzących ostrzał pozycji polskich. Gen. Morkow wobec przewagi Polaków wysłał gońców do Kachowskiego z prośbą o pomoc, szykując swoje wojsko w czworoboki. Około godz. 5.00 działania bojowe ustały, Polacy pozostali na polu, a ok. godz. 7.00 rozpoczęli odmarsz do Zasławia. Gen. Morkow ogłosił się zwycięzcą. Wieczorem na pole bitwy nadciągnęła dywizja Tadeusza Kościuszki 2647 żołnierzy, stanowiąca straż tylną i ochronę polskich taborów. Po krótkiej wymianie ognia artyleryjskiego wyruszyła do Zasławia.
Bitwa pod Zieleńcami uznana została przez Polaków za zwycięską. Król Stanisław August planował ustanowienie instytucją formalnej orderu wojskowego. W pośpiechu na wieść o zwycięstwie pod Zieleńcami wysłał złote i srebrne medale z dewizą „Virtuti Militari” dla wyróżniających się męstwem w boju. Order w postaci krzyża kawalerskiego już w 2 połowie 1792 roku zamawiali bohaterowie wojny w obronie Rzeczypospolitej i Konstytucji 3 Maja.
oprac. kustosz Roman Matuszewski, Rafał Zajączkowski, Muzeum Wojska Polskiego



