Bitwa pod Wiaźmą.

Po ewakuacji Moskwy 18 i 19 października 1812 r. przez Wielką Armię, cesarz Napoleon planował odwrót w kierunku Smoleńska, szlakiem leżącym na południe od głównego, nowego traktu, którym Francuzi dotarli do stolicy państwa carów we wrześniu. Szlak ten, prowadzący przez tereny nie zniszczone przez dotychczasowe działania wojenne, miał umożliwić znalezienie żywności dla wycofujących się żołnierzy oraz wymijał usłane tysiącami poległych pole bitwy pod Borodino. Plan się załamał, gdy armia rosyjska feldmarsz. Michaiła Kutuzowa stawiła zacięty opór pod Małojarosławcem 24 października. Żołnierze IV włoskiego Korpusu zdobyli ostatecznie miasto, ale ulegając namowom marszałków, Napoleon zawrócił armię na krótszy trakt, którym Wielka Armia maszerowała w sierpniu i wrześniu. Sztab rosyjski, gdy tylko zorientował w planach cesarza Francuzów, podjął decyzję o próbie odcięcia drogi odwrotu Wielkiej Armii pod Wiaźmą. Atakujący bezustannie Francuzów kozacy oraz żołnierze korpusu gen. piech. Michaiła Miłoradowicza ostrzeliwali ogniem artyleryjskim drogę odwrotu Francuzów i w ten sposób opóźniali skutecznie marsz Wielkiej Armii, która rozciągnęła się na odcinku kilkudziesięciu kilometrów, stając łatwym celem ataku. Szczególnie powoli wycofywał się, stanowiący ariergardę, I Korpus marsz. Davouta, który 2 listopada był dopiero koło Wieliczewa – ok. 35 km od Wiaźmy. Bezustannie nękany przez coraz śmielej atakujących Rosjan, opóźniał on odwrót pozostałych oddziałów, które miały stanowić wsparcie dla niego w razie poważnego ataku nieprzyjaciela. Powolny odwrót Wielkiej Armii umożliwił koncentrację poważnych sił rosyjskich pod Wiaźmą. Nazajutrz rano gen. Miłoradowicz uderzył na drogę między Wiaźmą i Fiedorowskoje aby odciąć drogi odwrotu Francuzów z I Korpusu. Oddziały rosyjskie, które odcięły oddziały marsz. Davouta, zostały mimo przewagi liczebnej, zepchnięte przez walecznych Francuzów. Jednocześnie Włosi z IV Korpusu i Polacy z V uderzyli z Wiaźmy na Fiedorowskoje, aby ułatwić odwrót, atakowanym z trzech stron, żołnierzom Davouta. Ostatecznie żołnierzom I Korpusu udało się, kosztem dużych strat, wycofać za linie włosko-polskie. Wówczas to Rosjanie ruszyli z całą siłą na Polaków i Włochów, których w krytycznym momencie wsparli żołnierze Neya. Niebawem na samo miasto uderzyła część sił nieprzyjaciela z głównej armii rosyjskiej feldmarsz. Kutuzowa. Opór stawili tu żołnierze III Korpusu Neya, wsparci przez wstrząśniętych wcześniejszą walką, żołnierzy Davouta, ks. Eugeniusza de Beauharnais i gen. Józefa Zajączka, który zastąpił przy komendzie kontuzjowanego ks. Józefa Poniatowskiego. Zażarty opór jaki stawili tu żołnierze Neya, którzy objęli teraz funkcję straży tylnej, umożliwił żołnierzom Wielkiej Armii dalszy odwrót na zachód. W starciu tym Francuzi, Polacy i Włosi stracili ok. 8000 żołnierzy zabitych i rannych. Wśród ok. 4000 jeńców znalazł się dowódca artylerii armii Księstwa Warszawskiego gen. Pelletier.

Skip to content